Nie umrę dla Ojca


Jest Ojciec, jest Syn.

Syn miota się na wszelkie strony tworząc obraz nowego (i lepszego) świata. Reguły tego świata mają być jednoznaczne, a ci którzy się nawrócą będą zbawieni i wskrzeszeni po śmierci – gdy nadejdzie pora.
Syn rzuca władcom wyzwanie – twierdząc, że ich świat przemienie, a ich grzechy – takie jak bogactwo, rozwiązłość, pycha, kłamstwo, etc. zostaną ukarane, bo tylko On jest prawdziwym i wiecznym Królem świata wraz ze swoim Ojcem, który jest w niebie (tzn gdzieś w innym wymiarze bytowym bo nieba nie można traktować dosłownie) i Duchem świętym (to w sumie nie wiadomo czy jakieś pokrewieństwo – może to rodzaj metafizycznej duszy, którą ma Ojciec i Syn?).

Możni dostrzegając rosnącą w siłę sektę i obawiając się powstania, podejmują decyzję aby samozwańczego Króla uśmiercić.

Sam Syn dostaje objawienia, że musi zginąć za grzechy ludzi – taką wiadomość ma od Ojca. No i umiera.

Teraz czy to wszystko trzyma się jakiejkolwiek całości?
Ojciec chce śmierci Syna bo tak zmaże grzechy? A później po śmierci nie grzeszyli i nie grzeszą? Co to za Ojciec, który każe Synowi właściwie pozwolić by go zabili.

Zmazano grzechy? Na ile? Na tydzień?
A możni dalej są pełni pychy, żądni pieniędzy, rozpustni i zgnili na wskroś – tak możni kapłani, politycy, duchowni…

Jeśli człowiek jest stworzony na podobieństwo Boga to musiałby być jeszcze znacznie popieprzony niż jest.

Autor: satanizm

Satanista intelektualny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s