Satanizm dziś


Każdy, kto sądzi, że utożsamiam się z panami ubranymi na czarno, chodzącymi po cmentarzach i zabijających w imię pana D.(iabła), zasługuje na takie samo okrutne potępienie jak owi ludzie. Niewielu bowiem wybrańców zdaje sobie sprawę, że satanizm ma także inne oblicze.

Niejaki Amorth, wielka gwiazda Kościoła chrześcijańskiego w sprawach egzorcyzmów, podaje ten fakt jako pewnik. Pisze bowiem ten zacny człowiek, że: “W wielu systemach światopoglądowych […] szatan nie jest osobą, lecz wskazuje na postawę człowieka skierowaną […] przeciwko moralności […] przeciwko wszelkim hamulcom czy też różnym ograniczeniom.

Człowiek często czyni to, na co ma ochotę i postępuje tak, jak jemu wydaje się, że jest słuszne”. Po czym, uskuteczniając wtrącenie: “satanistyczny rock”, stwierdza: “Nigdzie szatan nie jest tak obecny jak tam, gdzie się zaprzecza jego istnieniu. Efektem (podkreślenie –Lectus de le Authorus) tego jest zawsze (drugie podkreślenie Mojej szanownej postaci – Lectus) totalne zniszczenie”, tak jakby zapomniał o totalnym zniszczeniu jaki niosła ze sobą burza inkwizycji i prześladowań sekty chrześcijańców odnośnie innych sekt.

Fakt, takie właśnie oblicze przybiera ten satanizm, którego pewien Wielki Lectusus jest przedstawicielem. Według tejże naturalnej teorii którą, wydaje się, dosyć niefortunnie zwie się satanizmem, a która winna być, dla odróżnienia od Czcicielstwa diabła, zwać się np.neosatanizmem, to podłóg niej, centrum jest nie pan Bóg, jak w chrześcijaństwie, lecz prawdziwy Stwórca Wszechrzeczy, czyli człek. Jest to tzw. złota myśl, nie podobna jednak do tych przewodniczącego Mao, z której drogą dedukcji można wyprowadzić dalsze, które przybierają różne nazwy: od praw ziemi (?!) do praw natury, ale i tak, ich nazwa nie tyle nie ma żadnego znaczenia, ale co ważniejsze, ale sprzeczna jest z kanonem “brak kanonów”, którym posługuje się wolnomyśliciel. Albowiem ustalanie jakichkolwiek regułek postępowania, twierdzących pod majestatem boskim, iż w takiej to a takiej sytuacji należy postąpić w dany, ściślej lub mniej ściśle określony sposób, określany przez ową regułkę, sposób jest w istocie nierozważny, gdyż dwie identyczne sytuacje nie mogą mieć miejsca w danym czasie, a gdy występuje między nimi jakaś różnica czasowa, to tym bardziej nie jest to ta sama sytuacja. Skoro więc nie są identyczne z tą, opisywaną przez regułkę, to oznacza że są inne niż ta, o której mówi owa regułka. Skoro więc sytuacja jest inna, to można by zastosować zupełnie inną, która też w gruncie rzeczy nie może zostać zastosowana, zasadzie przedstawionej powyżej. Ten obszar jest jednak na tyle zachęcający do polemiki, że pozwolę Sobie na zadanie pytania, które zapewne głębi wielu ewentualnych Czytelników do tego nawet stopnia, iż nie pozwoli Im spać. Chodzi bowiem o fakt podobieństwa danej sytuacji przedstawionej w regułce postępowania moralnego, a zaistniałej w rzeczywistości. Pisze bowiem autor dekalogu, że zabijać nie wolno. Pisze, albo pisał, gdyż teraz nawet instytucja Kościoła niezbyt się do tego przymierza, gdyż już św. Augustyn sankcjonował wojnę sprawiedliwą, czyli taką w której można zabijać, a właściwie nawet trzeba, aby podstępny wróg, wysłany zapewne przez diabła, nie zajął naszego bożego kraju. Biskup polowy pokropi używając aspergillum, które zresztą jest modyfikacją pogańskiego fallusa służącego do poświęcania, armaty, by te rozrywały na strzępy więcej naszych wrogów, lufy karabinów, by te nie grzały się tak przy wystrzeliwaniu stu śmiercionośnych pocisków na minutę, które dodatkowo są noszone przez Pana Boga. Także inkwizycja zapomniała o tym przykazaniu i Sprenger wydając swój Malleus Malleficarum; Młot na czarownice. Pyta się więc Lectus: czy wolno zabijać, czy też raczej nie. Podobno pierwsi chrześcijanie odmawiali nawet noszenia broni i służenia w wojsku. Jeżeli zatem ci są dobrzy i ci, chociaż jedni zabijają a drudzy nie, to zalatuje mi zgniłą i zakłamaną, a przede wszystkim potężnie zamieszaną ideologią. Oto właśnie jest odpowiedź na postawione wyżej pytanie, które pozostawione bez odpowiedzi nie pozwoliłoby zapewne spać Moim Czytelnikom.

Dlatego właśnie żaden satanista nie powie Ci nigdy, będąc trzeźwy, że nie wolno zabijać ani nie wolno nie zabijać. Według prawa natury bowiem, tym, którym posługują się nasi “bracia mniejsi”, zabija silniejszy, by żyć. W ludzkich realiach generalnie nie jest konieczne zabicie innego człowieka w celach zdobycia pożywienia; ale kiedy jednak wyjęty spod prawa lump napada nas z nożem, albo lepiej z dwoma nożami i pistoletem, w nocy na odludziu /w lesie/ w ciemnej uliczce, a my przypadkiem mamy w rękach M-16, to czy nie skorzystamy z prawa do samoobrony i nie odstrzelimy mu głowy na wysokości pasa? Takie zachowanie uznałby nie tylko Kościół Katolicki, ale wielki Nauczyciel Kościoła, wspomniany wcześniej “Wyznaniowiec”, biskup Aleksandrii, Augustyn.

Dlatego właśnie kodeksy karne regulują podobną kwestie pisząc mniej więcej tak: “Nie wolno zabijać, ale w przypadkach samoobrony powyższa reguła nie znajduje zastosowania”. Tak też rozumuje satanista; a właściwie podświadomie każdy człowiek, gdyż jest to naturalne, zdrowe rozumowanie. Do takiego bowiem rozumowania a więc i do takiego postępowania nawiązuje opisywany, wychwalany pod bramy piekieł i wyznawany satanizm.

Pora jednak na konkrety.

Wspomniałem gdzieś tam wcześniej, że satanizm odrzuca wiarę w bóstwo, zarówno to dobre jak i to złe. Odcina się zarówno od Ormuzda jak i od Arymana. Generalnie odcina się od sfery religijnej i przechodzi do ateistycznej opozycji; bo według KKK ateizm też zwrócony jest przeciw Bogu… – the hypocrisy. Zatem satanizm nie jest religią, lecz światopoglądem, sposobem patrzenia na świat, otoczenie i ludzi. Dostrzega to już cytowany przeze Mnie wcześniej Gabriel Amorth. O satanizmie można także mówić jako o filozofii, ale nie jak o religii. Pod żądnym pozorem, opisywany przeze Mnie satanizm, noszący miano racjonalnego, nie może być utożsamiany z religią. Jedyne co ma on wspólnego z religią, to to, że nie ma z nią nic wspólnego…(?) – dwa piwa. Jest zatem ateistyczną doktryną filozoficzną noszącą miano satanizmu. Zastanówmy się wspólnie przy pół litra nad nazwą. Skoro bowiem odrzuca istnienie Boga i diabła zwanego szatanem, to czemuż sam zwie się satanizmem. Dla chrześcijan Biblia jest dziełem zarówno człowieka jak i Boga, ale satanista widzi i postrzega świat bez wątku metafizycznego, wiec uważa ją za stworzoną tylko i wyłącznie przez człowieka, ale za to będącego pod silnym działaniem środków zwanych narkotykami. W powstałej księdze, a przynajmniej w ST, szatan jest przedstawiony jako “przeciwnik” bo takie właśnie jest tłumaczenie hebrajskiego tego słowa. Dla KKK przeciwnikiem Boga jest również każdy ateista. Szatan w Biblii jest synonimem cielesnej wolności i wszelkich płynących z niej przyjemności. W przedstawionych biblijnych realiach jego wybór jest głupi, z racji pewnej zagłady, stworzony więc został dla zsumowania pewnych zgubnych wartości, ale w świecie pozbawionym Boga owe wartości i modele zachowania zyskują wyższe miejsce w hierarchii, do tego stopnia, że stają się jedynymi wartościami (to tak jakby z systemu dwupartyjnego powstawał jednopartyjny–żart). Poprzez negacje istnienia Boga, człowiek staje się centrum wszechrzeczy. Jest to trzeźwe spojrzenie, które stara się wydobyć z człowieka to co najcenniejsze, drzemiącą w nim siłę, która ukrywana przez wieki, tłumiona przez sterty chrześcijańskich wartości tliła się w ludzkości, by teraz wybuchnąć zdrowym, czerwonym płomieniem życia i wolności. Nic bowiem nie buduje bardzie osobistości, jak realne ocenienie swojej pozycji. To właśnie głosi satanizm i uznaje za dobro.

Wiemy więc że satanizm nie jest religią, i że pan szatan to nie synonim śmierci i męki, ale właśnie przeciwnie, urzeczywistnienie rozkoszy i radości. Pora jednak na przedstawienie bliżej, czym jest szatan. Zapewniam Cię, zacny(a) kole(go)żanko, że jest to bardzo skomplikowane pytanie, albowiem skoro jest tak bardzo zmienny, jak sytuacja, to nie można jasno stwierdzić, że te a te modele zachowania są satanistyczne, a te nie, że jedne są symbolem szatana inne z kolei nie. Można jednak stwierdzić, że właściwie wszystkie pierwotne zaczątki zachowań, wywodzą się z siedmiu postaw człowieka, z siedmiu pierwotnych punktów wyjścia. Są nimi: chciwość, duma, zazdrość, gniew, obżarstwo, pożądanie i lenistwo. Przez KKK potraktowane uroczą i jakże podniecającą nazwą, Siedmiu Grzechów Głównych. To one właśnie dość dokładnie i precyzyjnie wyznaczają początek myśli, która rozwinięta w ciągu przyczynowo-skutkowym, a potem zrealizowana, zawsze dokona korzystnych dla czyniącego skutków. Bo właśnie najważniejszym punktem, odnośnie którego kręci się myśl natury, a więc satanizmu, to własna korzyść. Należy jednak teraz, już na samym początku zdefiniować pojęcie ‘własnej korzyści’. Mówiąc o korzyści Mojej mam na myśli korzyść Mojej osoby fizycznej, ale także korzyści tych osób, które razem ze Mną tworzą jedność. Przykładem może być rodzina, jako związek uczuciowy co najmniej dwojga ludzi. Rozważmy poniższa myśl. Samotny człowiek zyskuje w jakiś sposób określoną kwotę pieniężną, czy jakiś inny środek materialny mający na celu podniesienie jego komfortu życia itp. Zyskał? Oto jest jego korzyść. Teraz ten samotny człowiek ma przepiękną żonę i dwójkę rozwrzeszczanych bachorów. Jeżeli jest z nimi silnie związany uczuciowo, a z żonką dodatkowo cieleśnie, czyli nie nastąpił pożycia małżeńskiego, to znalezioną sumę przeznaczy na kupno samochodu, którym będzie woził dzieciaki do szkoły a żonę do salonu piękności, na kupno lodówki, która nie zalewa całego mieszkania, czy remont klozetu, by ten nie wydalał wydalonych już wydalin. Zyskuje on sam, bo ma auto, lodówkę, szczelny sracz, jego przepiękna żona, gdyż może teraz częściej bywać w salonie piękności i chodzić po mieście bez przeświadczenia, że pachnie ludzkimi odchodami, i jego rozwrzeszczane dzieciaki, bo nie śmierdzą i nie muszą pomagać mamie w sprzątaniu zalanej kuchni. Jeżeli natomiast ową kwotę pieniężną wyda w barze na Tyskie za 2,90 zł, to oznacza to, że ich więź rodzinna nie jest tak silna, aby tworzyć konkretną wieź. Wtedy zyskuje on sam a pozostałość (już) rodziny nie zyskuje. Na powyższym przypadku można także pokazać brak altruizmu i występowanie tylko i wyłącznie egoizmu.

Dla pełnego zrozumienia ideologii należy zaznajomić Czytelnika z możliwością wyboru. Albowiem rodzi się pytanie, jak zatem postępować, skoro Boga nie ma, skoro dekalog jest bzdurą. Otóż należy się sprostowanie. Satanizm tworząc teorię praw natury, praw życia i śmierci, wcale nie zwie dekalogu spisem bzdurnych tez. Dla słabej jednostki musi istnieć jakaś karteczka z zapisanymi wytycznymi zachowań a satanista tworzy je na miejscu, posługując się pojęciami logiki sytuacyjnej, która w połączeniu z modelem teorii prawa natury daje nowy typ zachowania, stanowiący realną odpowiedź na pytanie: jak należy postępować i jakiego należy dokonywać wyboru. Dla człowieka ważna jest także akceptacja. Ta właśnie akceptacja generalnie powstaje wtedy, gdy dana jednostka nie łamie praw nadanych w danej grupie społecznej. Teoria praw naturalnych stanowi, że wszelkie normy obowiązujące w danej, zdrowej, społeczności są odbiciem chęci ludzkości do życia w stadzie. Dlatego też właśnie wszystkie niemal prawa spisane zawierają w sobie zakazy dokonywania zabójstw w obrębie danej grupy (np. wśród grupy globalnej); podobnie jak dekalog. Ale i takie prawo znali nasi przodkowie-małpy, znają je tygrysy, sokoły, myszy polne czy inne zwierzęta. Wrodzony instynkt, zabrania bowiem danej jednostce dokonywania zabójstwa bez konkretnej przyczyny, co wynika z faktu współistnienia. To właśnie przeświadczenie stało się podstawą powstania wszelkich kodeksów prawno-religijnych potępiających mord. Dla źródeł o zabarwieniu religijnym, chęć współistnienia jest niejako dowodem na istnienie siły stwórczej i objawem jej działalności, która sama wytworzyła owe prawo, którego złamanie równoznaczne jest ze załamaniem woli Stwórcy. W praktyce jednak, dotyka mord społeczności w której się dokonuje. Inne prawa mogą być także udowadniane na powyższej zasadzie.

Kontynuując jednak myśl grzechu a wyboru… Rozchodzi się bowiem o to, że te zachowania, które w chrześcijaństwie nazywane są grzechem, ujęte w spisie zwanym Siedmioma Grzechami Głównymi i przez nie zarazem zdecydowanie potępione, są w satanizmie uznane za ‘dobre’ i stanowią wytyczną odnośnie wyboru i zachowania. Następuje zatem odwrócenie pojęć ‘dobra’ i ‘zła’ z racji odrzucenia tezy, jakoby grzech był czymś upadlającym. Przeciwnie, grzech pojmowany jest jako wyzwolenie. Tym właśnie jest szatan.

Jednakże, ku wielkiemu zaskoczeniu laika, w satanizmie nazywa się grzechem te wszystkie cnoty, które charakterystyczne są dla chrześcijaństwa i uznawane za doskonałe wzoru do naśladowań. Są nimi zarówno postępowania typu asceza, poprzez post, a kończąc na altruizmie. Te właśnie pojęcia i przejawy ludzkich zachowań są uznane za zbrodnie przeciw ludzkiej naturze i zdecydowanie potępiane przez wyznawców szatana. Uznane są za grzech w znaczeniu par excelance, których należy się wystrzegać, gdyż prowadzą do niepotrzebnego wręcz umartwiania ciała, mającemu na celu reperacje duszy oraz do trwałych zmian w psychice, czyli do realnego upadku. Doskonałym tego przykładem może być teoria libido, czy generalnie psychoanaliza jako nauka.

Kiedy już wiemy, że satanizm pochwala i oddaje cześć tym uczuciom i rządzą, które przez chrześcijaństwo są zdecydowanie potępiane, zastanówmy się przez chwilę, co w nich jest właściwie dobrego. Najpierw chciwość. Chciwość bowiem jest uczuciem, które związane jest z posiadaniem: im więcej człowiek posiada, tym więcej człowiek posiadać pragnie. Chciwość reguluje ambicje, która tylko sporadycznie przechodzi w jej chorobliwą siostrę, zatem gorzej jest wyzbywać się ambicji niż zaryzykować jej chorobę, gdyż nie zawsze może tak się stać. Chciwość była w pierwotnych komórkach chrześcijańskich bardzo ciekawie rozwiązana. Owi wyznawcy chrystianizmu, którzy mieli wątpliwą przyjemność i równie wątpliwy zaszczyt, wegetować niedługo po Chrystusie, doskonale rozumieli związek chciwości w własnością prywatną. Pewien więc czerwony mózg zarządził aby wyzbyć się własności prywatnej na rzecz jej wspólnej wersji. Pierwsze więc sekty chrześcijańsko-judaistyczne (jeszcze) miały charakter wspólnot religijno-majątkowych, co w bardzo znaczący sposób upodabnia ich do Przodowników Pracy ze wschodu. O tym jak się ma to w praktyce, opowie ksiądz Popieuszko.

Duma jest tym zjawiskiem, które dotyka tych wszystkich, którzy posiadają pewne dobra, zdobyte swoją pracą lub/i sprytem. Stojąc na szczycie swojego trudu mają się z czego cieszyć, albowiem zapewnili jakiś byt sobie i swojej rodzinie. Teraz spokojnie mogą zająć się innymi sprawami jak na przykład zazdrością, gdyż okazało się, że sąsiad z za płota, który pracował mniej, ma lepszy samochód itp. Cóż wiec pozostaje naszemu tatusiowi? Wziąć się do roboty. To właśnie uczyniła zazdrość – umotywowała go do dalszej pracy dla dobra siebie i swoich najbliższych. Patrząc trzeźwo – samo dobro.

Obżarstwo jest już spełnieniem, gdyż zmęczony człowiek może spocząć na swoich strudzonych pośladkach i oddać się dwóm grzechom na raz: obżarstwu i lenistwu. Całodobowa praca jest nierealna, toteż zadaje sobie często pytanie, co właściwie robił pan Adaś w Raju, zanim powstała Ti i zanim został zeń wyrzucony. Nie musiał pracować, tylko polować i jeść – obżerać się, gdyż jaka jest granica między obżarstwem a pożywianiem się; w przeciwnym razie jadłu groziłoby zepsucie czyli marnotrawstwo prowiantu bożego.

Pewnego razu wpadł Bóg na pomysł by zrobić Adamowi i jemu żakowi frajdę i stworzył Ewkę, a potem nakazał im rozmnażać się. Najpierw nie chcieli, bo nie bardzo wiedzieli dlaczego, kiedy Ewa wybiera wszy Adamowi to jemu staje. Dodał więc Bóg odczucie pożądania, aby sprawiało im to przyjemność. Kiedy jednak Adam wylewał z siebie nasienie podczas stosunku przerywanego (zalecanego przez KKK) nie do Ewy, lecz na ziemie, stwierdził Bóg, że pożądanie, które sam nadał, jest złe, i uznane zostało za broń diabła. Pan Bóg zabłądził, zamieszał, ale i tak nikt się nie zorientował. Jak zatem współżyć z kobietą bez pożądania, to jest nie możliwe, gdyż to właśnie chęć współżycia motywuje ludzi do działania. Podobnie jest z gniewem, bo jak wiadomo, bez gniewu nie ma adrenaliny, a bez niej nie ma walki, bez walki nie można np.bronić swojej rodziny przed napaścią. Ponadto hipokryzją jest mówić o gniewie bożym skoro właśnie gniew jest grzechem. Niczego nie insynuuje, ale mnie to nie chwyta.

Reasumując, bo przyda się krótkie streszczenie, dla tych wszystkich, którzy pominęli powyższe rozważania, można krótko stwierdzić, że satanizm jest tym co w człowieku grzeszne, co motywuje go i napędza do zdobywania dalszych szczytów, i co uznawane jest nie za zło, lecz za dobro. Satanizm nie jest religią, lecz nieograniczoną pseudo-matrycą zwaną ideologią. Nie prowadzi do zguby, jak pisał Gabriele Amorth, lecz przeciwnie, z tej racji, że nie uznaje żadnych ograniczeń stanowi doskonałą przesłankę ku zdobywaniu kolejnych szczytów; ale jakie te szczyty będą miały nazwę, to zależy już tylko od niepowtarzalnych cech charakteru i wrodzonych chęci i zdolności.

Kto stworzył satanizm? Człowiek. To on go tak nazwał i określił co weń wchodzi, ale podstawy satanizmu stworzyły człowieka w obecnej, współczesnej wizji. Te podstawy to chciwość, duma, zazdrość, gniew, obżarstwo, pożądanie i lenistwo.

zrodlo: http://satanorium.pl/czytelnia/106

Reklamy

Autor: satanizm

Satanista intelektualny

2 thoughts on “Satanizm dziś”

  1. Nietzsche pisał dużo bardziej przystępnie, a widzę, że sporo z jego myśli tutaj funkcjonuje.
    Niestety zauważam również próby manipulacji czytelnikiem i/lub niezrozumienia nauki Kościoła.
    „Jeżeli zatem ci są dobrzy i ci, chociaż jedni zabijają a drudzy nie, to zalatuje mi zgniłą i zakłamaną, a przede wszystkim potężnie zamieszaną ideologią.”
    Odpowiedź:”Sądzimy bowiem, że człowiek osiąga usprawiedliwienie przez wiarę, niezależnie od pełnienia nakazów Prawa.” (Rz 3,28)
    „bo według KKK ateizm też zwrócony jest przeciw Bogu… – the hypocrisy”
    Odpowiedź: oczywiście, że ateizm uderza w Boga, ponieważ uznaje, że Bóg nie istnieje. Jeżeli neguje Jego istnienie to niezaprzeczalnie zwrócony jest przeciw Niemu i Jego wyznawcom.
    „Kiedy jednak Adam wylewał z siebie nasienie podczas stosunku przerywanego (zalecanego przez KKK)”
    Odpowiedź: Kościół potępia stosunek przerywany.
    „hipokryzją jest mówić o gniewie bożym skoro właśnie gniew jest grzechem”
    Odpowiedź: gniew jako emocja nie jest grzechem. Po raz kolejny wykazane zostało niezrozumienie.
    Polemizowałbym również z większością reszty tez. Np. szkodliwością ascezy (krótko i jaskrawo pokazując – kryzys ekonomiczny wziął się właśnie z rozbuchanego konsumpcjonizmu) czy korzyściami lenistwa i obżarstwa (totalny bezsens – oba szkodzą zarówno ciału jak i duchowi, a lenistwo nawet chciwości i innym „dobrym” wartościom).
    Ogólnie tekst choć długi i z użyciem łacińskich słów, nie przedstawia żadnych realnie wartościowych treści. Jak ktoś lubi klimaty odwrócenia wartości to polecam raczej wspomnianego wyżej Nietzschego. Ogólnie uważam satanizm za niebezpieczny, a ten artykuł przekonuje mnie tylko, że mam rację.

  2. Gniew jako emocja nie jest zła… Gniew wg KrK jest grzechem głównym i koniec. Wg Kościoła odczuwanie gniewu jest złe.
    Psychologia (ta naukowa) określa, że kumulowanie w sobie gniewu prowadzi do poważnych schorzeń.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s