Lectus – rozdział siódmy – Bóg i diabeł w satanizmie


Bóg jest wytworem ludzkiej wyobraźni; istnieje tylko zło; w nierealnej sferze tylko nierealne argumenty mają realna wartość…;
Poprzez odrzucenie koncepcji Boga satanista odrzuca także koncepcję diabła, pozostawiając jednakże ich cząstkę w pojęciu szatana, gdyż szatan jest cząstką napędzającą, tak jak napędzającą cząstką jest boska dusza, oraz utożsamiany jest z grzechem (oczywiście z tym przeciw ludzkiej naturze).

Dla satanisty albo szerzej, dla ateisty bóstwo jest wytworem człowieka.
Ten właśnie człowiek widząc swoją kruchość, swoją mizerność w stosunku do nieokiełznanej przyrody zapragnął służyć komuś, komu te siły służą. Aby poczuć się lepiej, silniej, aby poczuć, że ktoś nad nim czuwa, że ktoś się nim opiekuje, wymyślił sobie kogoś takiego; powstał więc bóg.

Wspomniana w poprzednich rozdziałach kupa kości, skóry i mięśni, wyobrażała sobie, że świat nierealny, metafizyczny musi być piękny, gdyż ten realny, jest brzydki, szary i niebezpieczny; powstał więc bóg.

Zaspokojenie tego dręczącego pytania: jak powstał świat, skłoniło ludzkość, do przyjęcia najbardziej nierealnej, najprostszej odpowiedzi, która jednak tłumaczyła wszystko. Było to równoznaczne z poddaniem się w poszukiwaniu odpowiedzi. Człowiek nie będąc w stanie sobie odpowiedzieć, nie mogąc zaspokoić swojej ciekawości, doszedł do wniosku, że musi istnieć jakaś praprzyczyna, ktoś odpowiedzialny i za kreację świata i za opiekę nad nim ; powstał więc bóg.

Przyjmując, tak jak się to czyni obecnie, za zło sam czyn (fenomen), można śmiało stwierdzić, że istnieje tylko zło. Złem jest egoizm, złem jest kłamstwo, złem jest subiektywizm. Reszta opozycyjnych pojęć, to tylko wymyślone idee. Altruizm (patrz: rozdział piąty), prawda i jej względność a przez to nierealność (patrz: rozdział trzeci) i wyimaginowany subiektywizm, który związany jest z prawdą. Dlatego właśnie zło nie może być pojmowane jako czyn, gdyż nawet Bóg byłby wtedy złem – potop, Sodoma, inkwizycja, gniew Baranka w apokalipsie czy przykazanie dawania wykorzystywać samego siebie z NT.

Próby udowodnienia istnienia Boga są tym bardziej żałosne im myśliciel bardziej się starał. Sześć dowodów Tomasza jest mutacją jednej myśli, Jan z Damaszku, przyjął natomiast, że istnienie Boga to dogmat, nie trzeba więc tego udowadniać. Można powiedzieć, że żałosność tych dowodów polega na tym, że cała boska sfera jest tak niedorzeczna i nierealna, że tylko równie nierealne argumenty mają w niej realną wartość. Należy jednak zaznaczyć, że człowiek poprzez realność (a więc wg. chrześcijaństwa, niedoskonałość) nie jest wstanie pojąć całości tych argumentów albo inaczej, nie jest w stanie przedstawić niepodważalnego argumentu, a twierdzenie, że któryś z tych marnych argumentów zasługuje na rangę niepodważalnego dowodu, jest tylko okłamywanie samego siebie. Twierdzenie, że ten lub ów argument jest przekonujący, jest wbrew własnemu, cielesnemu a przez to realnemu rozumowi!

Nie należy jednak zapominać, że ta krytykowana przeze mnie religia ma wiele cech pozytywnych. Po pierwsze, wprowadza posłuszeństwo wśród ciemnej, słabej masy, która daje sobą manipulować, która daje sobie wmówić, że ci są źli, a ci dobrzy, przez to możliwe jest utrzymanie pokoju i spokoju. Ponadto, podnosi obawę, przed popełnieniem zbrodni, gdyż wymiar cielesny, jest niczym w porównaniu z wiecznymi mękami w piekle. Zapewnia porządek wśród słabych. Dlatego właśnie religia przeznaczona jest tylko dla słabych. Silni z niej rezygnują i odrzucają ją. Nie dają sobie niczego wmówić, lecz sami dociekają tzw. prawdy. Trzeba tu jednak z całą powagą zaznaczyć, że źródłem-kluczem jest świadomość. Trzeba wiedzieć dlaczego się wierzy w boga lub, dlaczego się nie wierzy. Umiejętność odpowiedzi na pytania, dlaczego wierzę (niewierze), dlaczego inni wierzą i dlaczego nie wierzą, jest najważniejsza; albowiem tylko własna wiedza, własne umotywowane przekonanie o wyborze drogi wiary czyni jednych lepszymi od drugich. Przecież człowiek, który wierzy dla samej zasady wiary, który oddaje cześć swojemu bogu na zasadzie wiary tradycyjnej, przez dziadów pradziadów, nie prezentuje sobą tego, co posiada osoba wierząca i rozumiejąca swoją wiarę.

Prawdziwym być może jest twierdzenie, iż ateizm jest wyższą formą rozwoju, gdyż postał później, a postęp jest czystym prawem ewolucji: z mniej doskonałego powstaje bardziej doskonałe. Psychologii znany jest jednakże epizod regresu, czyli cofania. W tym przypadku owa teoria nie sprawdza się, gdyż koncepcja religijnego pochodzenia człowieka powstała wcześniej niż koncepcja naukowa. Nauka powstała później, przez co jest doskonalsza od religii, która opiera się na stwierdzeniu być może, podczas gdy nauka precyzyjnie formułuje swoje prawa do jasnego jest lub nie jest. Na tym polega nieudawadnialność wiary prawami nauki. Gdyby dało się empirycznie udowodnić istnienie Boga, prawdziwość religii, to wiara stałaby się nauką. Jednakże obecnie na miano nauki zasługuje teologia! Pytanie brzmi: jakim prawem za naukę uchodzi wiara! Jest to typowy przykład sprzeczności między nauką a wiarą.

Przyjęcie tego, że istnieje jakiś demiurg, rozwiązywało wiele problemów. Dawało także światłym ludziom możliwość manipulowania ciemnymi. Oni ustalali, co jest białe, co czarne, i przynosiło im to wiele korzyści. Argument, o zmianie świadomości kleryków, jest niedorzeczny: ludzie wewnętrznie się nie zmieniają. Zmieniają tylko rozdaj ubioru, trunek do picia, fryzurę, ale w głębi jesteśmy nadal pierwotnymi ludźmi, dążącymi do egoizmu. Podobnie jak dziecko. Dziecko jest egoistą, nadbiera jednak cech altruisty gdyż żyje w takim społeczeństwie, gdzie wpaja się mu tą bzdurną zasadę. Przejście dziecka z egoizmu w formy altruizmu nie jest więc związane z jego rozwojem emocjonalnym, tak ściśle jak się to może wydawać. Dlatego właśnie tak ważne jest przyznanie się do tego, a nie ukrywanie tego pod przykryciem Nieskończonego Boga. Ważna jest tego świadomość. Tym właśnie zajmuje się satanizm. Właśnie dlatego, ludzie uważają go za zło, za zagrożenie, gdyż prawda przez swoją względność jest okrutna, że ludzkość boi się jej poznać, woli być okłamywana, byle te kłamstwa były piękne!

Zrodlo: http://satanorium.pl/czytelnia/99

Autor: satanizm

Satanista intelektualny

3 thoughts on “Lectus – rozdział siódmy – Bóg i diabeł w satanizmie”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s