Lectus – Rozdział drugi – Problem rozumu i zasad


Satanista kieruje się rozumem, jako najwyższą instancją; zasady moralne są nonsensowne gdy zamiast pomagać szkodzą człowiekowi; człowiek jest zwierzęciem; rola instynktów w życiu człowieka; pojęcia osiągnięcia wolności i szczęścia jako najważniejsze zadanie ziemskiego życia; nienaginalność praw boskich w stosunku do wymogu sytuacji.

W poprzednim rozdziale pisałem, że satanizm, nie uznaje istnienia żadnych sił nadprzyrodzonych, wszystkie więc zasady moralne, które zostały narzucone, a nie, same ukształtowane, lec muszą w gruzach. Nie ma sensu żyć według nich, gdyż odrzucenie postaci Boga, wiąże się także z odrzuceniem tychże zasad, które stworzone zostały “przez Boga” i “dla Boga, poprzez człowieka”.

Ujmując to inaczej, można stwierdzić, że do zbawienia nie są potrzebne te właśnie zasady, gdyż zbawienie poza życiem cielesnym i ziemskim, nie istnieje. Jedynym zbawieniem jest życie pełnią sił, według starej zasady carpe diem, która jest naczelną zasadą nie tylko satanizmu, ale także wielu starożytnych filozofii i kryteriów postępowania.

Poprzez odrzucenia koncepcji Nieskończenie Dobrego Demiurga, poprzez odrzucenie, troszkę w duchu nihilizmu, istniejących zasad moralnych, nasuwa się pytanie: jak żyć i czym się kierować.

Satanizm, w oparciu o stworzone już filozoficzne koncepcje, próbuje dać odpowiedź. Uważa się, że stworzenie tych wszystkich zasad moralnych jest dziełem Boga. Jednakże satanizm, ma zgoła odmienną koncepcję opartą na realizmie, koncepcję pozbawioną metafizyki – koncepcję rozumu. Właśnie ona zakłada, że tzw. prawa boskie, nie pochodzą od Boga, lecz to sam człowiek jest ich stworzycielem. We wcześniejszym rozdziale, na przykładzie Freudowskiego libido, ogólnie przedstawiłem problem. Jednakże teraz, wymaga on szerszego omówienia.

Satanistyczny realizm zakłada, że koncepcja bóstwa jest ideą, która zajmuje się kreacją pewnych rzeczy, tu: zasad moralnych. Stwierdzenie, że te właśnie zasady pochodzą od bóstwa, upoważnia je do rangi niepodważalnych i najsprawiedliwszych. Z historii Kościoła wiemy, że pojmowanie zła jako czynu, jest bardzo dobrym sposobem do manipulowania społeczną masą.

Lepszym jednak sposobem, jest pojmowanie zła jako ogół, suma wszystkich negatywnych skutków, które są elementami wtórnymi do tegoż czynu. Negatywnymi rozumianymi jak szkoda, krzywda w oparciu o naturalne zasady życia w społeczeństwie.
Można zatem stwierdzić, choć jest to bardzo śmiały wniosek, że pojmowanie zła (dobra) jako czynu, jest…złe, gdyż daje bardzo duże możliwości do wykorzystywania drugiego człowieka do własnych celów, a to z kolei, jest uważane, w oparciu o chrześcijańskie zasady, za czyn zły.

Wracając jednak do zasad moralnych. Satanizm uważa je za dzieło człowieka, z racji tego, że nie tylko satanizm odrzuca inne źródła ich pochodzenia, ale co ważniejsze, charakterystyczne są dla całej ideologii chrześcijaństwa, albo szerzej, dla całej sfery religijno-mistycznej – dla wszystkich pozaratustrańskich religii, gdziekolwiek pojawia się koncepcja dobrego bóstwa.

Satanistyczny pogląd na stworzenie tych zasad poprzez rozum, albo raczej umysł ludzki, a następnie przyjęcie tego, że nie pochodzą one od Boga, dało ogromny prym umysłowi.
Właśnie ten umysł jest najlepszym sędziom. Każdy wybór, rozwiązanie każdego problemu jest łatwiejsze i skuteczniejsze, jeśli jego właściciel będzie świadomy potęgi posiadanego rozumu. Jeśli za każdym razem, człowiek mający problem, odwoła się doń, poprzez swoje sumienie, a ponadto odrzuci te spisane zasady, to jego wybór będzie najlepszy z możliwych.

Przyjmując jednak Najsprawiedliwszego Sędziego jako cząstkę spoza, nie należącą do ego człowieka, z racji jego niedoskonałości, to ten wybór będzie gorszy. Taki człowiek poprzez przyjęcie koncepcji Boga i jego nakazów i przykazów, nie używa swojego umysłu, lecz zmusza go tylko do przetwarzania przyjętych zasad. Dlatego też, nigdy nie wybierze tak dobrze, jak ktoś kto czuje się lepiej w swoim środowisku i zna je jak własną kieszeń. Jak ktoś co od zawsze posługuje się rozumem.

Podobnie jest z chrześcijańskimi metodami. Uznając, że Bóg istnieje zamiast pomagać, to ograniczają one człowieka, poprzez magazynownie sił na życie po śmierci. Problem pojawia się, jeśli satanistyczne założenie jest trafne. Chrześcijanin marnuje ziemskie życie, poprzez np. niby ascetyczny tryb życia, na przyszłość; podobnie jak ateista: zakłada coś.

To właśnie założenie jest motywujące i stanowi element dalszego rozumowania i w konsekwencji wynikającego z niego postępowania. Odwieczne pytanie egzystencjalistów: jak żyć, nabiera innego blasku, jeśli przyjmie się hedonistyczny model życia.
Przyjmując, że życie jest jedyne, że po śmierci następuje wyłączenie funkcji biologicznych, czyli także i psychiczno-psychologiczno-intelektualno-emocjonalnych, życie zasługuje na próbę odpowiedniego wykorzystania.
Należy więc czynić, tak, aby w obliczu zbliżającej się discessus e vita, móc sobie powiedzieć, że to życie nie było wegetacją.
Ponoć, prawdziwie żyć jest najtrudniejszą rzeczą z możliwych, a większość ludzi, jedynie istnieje. Należy wyrzec się takiej właśnie obrzydliwej, marnej wegetacji. Taka właśnie jest naczelna zasada satanistycznego punktu widzenia – filozofii satanizmu. Satanizm zaleca aby żyć pełnią życia, gdyż to jest jedyne zbawienie, gdyż jest to jedyne sensowne wyjście.

Należy pamiętać, że na dręczące nas pytanie nie ma trafnej odpowiedzi. Satanizm także jej nie daje, ale dzięki odważnemu założeniu, stara się odpowiedzieć. Nie daje gotowej receptury na życie, pokazuje jedynie jak ono wygląda z czysto materialistycznego i ateistycznego punktu widzenia. Zakłada, że centrum świata jest człowiek, nie Bóg, a wszystkie prawa boskie, są niczym innym jak prawami człowieka. Wybór zależy więc od założenia.

Satanista chce aby jego życie było przyjemne. Stara się unikać cierpień i wszystkiego tego, co może mu zaszkodzić. Żyje w myśl starożytnego epikureizmu.

Satanizm cechuje wolność, albowiem poprzez odrzucenie chrześcijaństwa, satanista staje się nieskrępowany. Jedynie odwołuje się do własnego rozumu, który poprzez to, że jest jego cząstką, że jest powiązany z wolą (!), nie może go więc krępować.
Sumienie jest częścią rozumu, umysłu, częścią kierującą człowieka.

Satanista nie jest “skazany na wolność”, jak rozumowali egzystencjaliści, delektuje się nią, poprzez używanie jej, co objawia się w używaniu życia. Odpowiada tylko przed sobą, tylko przed swoim rozumem i sumieniem, a są one wzajemnie ze sobą powiązane, więc świadomość wewnętrznej rozterki nie jest tak straszna, jak u ludzi oddzielających wolę, rozum i sumienie. Dlatego właśnie, kiedy będzie postępował według tego właśnie rozumu, to nigdy nie będzie miał wyrzutów sumienia! A to jest najwspanialsza rzecz na świecie, pozbędzie się jednego ze źródeł cierpień – sumienia sprzecznego z własnym rozumem, sumienia sprzecznego z własną wolą, a co najważniejsze, pozbędzie się sumienia sprzecznego z własną naturą.
Pozostanie to najważniejsze – sumienie zgodne z naturą, rozumem, co w efekcie czyni go lepszym niż inni ludzie.

Poprzez odrzucenia boskiej cząstki w człowieku, poprzez odrzucenie duszy w znaczeniu metafizycznym rozumianym w chrześcijański sposób, człowiek staje się tylko kupą kości, skóry i mięśni. Taka właśnie myśl była przerażająca i dołująca do tego stopnia, że ludzie wymyślili kogoś, kto uzupełnił tą lukę, kogoś, kto miałby wzbogacić dwunożne zwierze.

Ta właśnie kupa kości, skóry i mięśni jest jednak niczym innym jak rozumnym zwierzęciem.
Człowiek posiada tzw. rozum.
Czyli, tak jak uważa chrześcijaństwo, synteza duszy i umysłu. Dla satanisty pozostaje tylko umysł.
Pozornie biedniejszy i uboższy, możliwe jest jednak, że w rzeczywistości o wiele wartościowszy, gdyż pozbawiony mylnych złudzeń.

Ten właśnie umysł, czy jak co niektórzy wolą – rozum, jest jednak niczym więcej jak lepiej rozwiniętym instynktem. Jest dokładnie tym samym, co posiadają zwierzęta, ale na drodze ewolucji, zrobił tak olbrzymi postęp, w stosunku do jego braciszka – systemu centralnego czworonożnych przyjaciół człowieka, że zwykło się go uważać za coś innego.
Prosty umysł psa nie mógł być tym samym, co kieruje ludźmi. Gdyby jednak sztucznie podnieść inteligencje psa, biologicznie go udoskonalić, możliwe że intelektualnie zbliżyłby się do człowieka.
Pewne jest jednak to, że na pewno by go nie wyprzedził – doskonały człowiek, niczym doskonały Bóg, stworzyłby coś pięknego, ale nie doskonałego, coś, co nie mogłoby przejść swojego demiurga, tak jak człowiek stworzyłby inteligentnego psa, tak Bóg stworzył człowieka.

Porównując człowieka do zwierzęcia, na uwagę zwracają instynkty, którymi kieruje się zwierzę, a które człowiek od zawsze starał się usidlić. Te właśnie instynkty są tym co napędza człowieka do działania. Te właśnie instynkty wiążą się z zaspokajaniem pewnych potrzeb, z kolei te potrzeby nierozerwalnie wiążą się z rozwojem. Mylnie się nieraz przyjmuje, że instynkt to tylko popęd seksualny. Pewne jest, że to właśnie libido jest bardzo ważne, ale jest tylko częścią składową silnika.
Mamy, obok popędu seksualnego, także instynkt samozachowawczy. Obrona własnego siebie i podopiecznych jest także instynktem. Zdobywanie pożywienia również – instynkt potrzebny do przetrwania. Instynkty objawiają się jako czyn wtedy, gdy nasz umysł przeprowadzi odpowiednie czynności. Przykładowo, dla obrony siebie, posługujemy się gniewem, co chrześcijaństwo uważa za grzech, a co satanizm uważa za idee szatana.
Zaspokojenie popędu w rodzinie, objawia się poprzez wystąpienie takiej potrzeby – pożądania, czyli grzechu (z fenomologicznego punktu widzenia pożądanie to grzech, podobnie jak gniew). Zaspokajanie popędu poza związkiem małżeńskim jest również grzechem ale związek małżeński nie jest potrzebą wypływającą z instynktu.
Jest przecież wtórny. Naturalną potrzebom jest przebywanie z osobnikami odmiennej płci, a wprowadzanie biurokratycznych utrudnień typu małżeństwo, bariera wieku, czy narodowości jest grzechem przeciw możliwości i chęci zaspokojenia libido.
Powstrzymywanie popędu do czasu zawarcia małżeństwa, również jest grzechem przeciw naturze ludzkiej gdyż chęć zaspokojenia popędu płciowego występowała po osiągnięciu pewnego rozwoju, a powstrzymywanie go do momentu zawarcia małżeństwa nie jest znane ludzkiej naturze. Owe powstrzymywanie w konsekwencji może mieć straszne skutki na przyszłość. Znając charakterystykę ewolucji, że przyjmuje ona “nowe” naleciałości, można stwierdzić, że ojcowie i matki, którzy współżyli ze sobą dopiero po ślubie, przekażą skłonności do ascezy seksualnej swoim dzieciom, co z kolei prowadzić może do osłabnięcia popędu seksualnego w następnych pokoleniach.

Z instynktem wiąże się ponadto emocja. Sama emocja jest impulsem.
Mogą być emocje (impulsy) dobre i złe (przyjmijmy nazewnictwo czysto chrześcijańskie), z racji tego, że mogą mieć negatywne bądź pozytywne skutki.
Emocja jednak, wiąże się tak ściśle z instynktem, że pojawia się problem. Jednak poprzez długi trening własnego umysłu, czyli twórcy tych emocji, można dość nie tyle do możliwości okiełznania ich, co byłoby sprzeczne z założeniami satanizmu, co do pewnego rodzaju możliwości trafnej selekcji.
Ta selekcja nie jest bynajmniej rodzajem wstrzemięźliwości. Nie należy tego jednak pojmować w ten sposób, że należy się wyzbyć emocji gdyż są one złe! Należy to rozumieć w ten sposób, że człowiek nie może się stać niewolnikiem własnych emocji. Wybór musi być w nim np.poprzez skierowanie tychże emocji na inny tor, a osiągnąć to można tylko poprzez postępowanie zgodnie z własnym rozumem, poprzez jego trening, a nie poprzez przyjęcie pewnych rzeczy za białe, a inne za czarne. Białe i czarne zmieniają barwę, jak patrzy się na nie pod różnym kątem, jak pada na nie światło, czy nawet, zmieniają (pozorną) barwę na skutek zmiany naszego nastroju! Ta właśnie świadomość jest kluczem do odpowiedniego postępowania. Chodzi głównie o to, żeby być świadomym własnej świadomości, aby być pewnym tego, że to właśnie ona, związana z rozumem (umysłem) steruje człowiekiem, może jednak sterować dobrze, bądź źle – może sterować użytecznie, albo i nie.

Spisanie zasad moralnych nie jest najlepszym rozwiązaniem. Przyjmując, że dobro i zło to nie czyny, lecz ogół skutków, jakie one za sobą wzajemnie pociągają, dochodzimy do wniosku, że w różnych sytuacjach, Nienaginalne Prawa Boskie, nie tylko blokują człowieka, ale co gorsza, mogą powodować jego regres, gdyż w różnych sytuacjach (mowa jest o sytuacjach życiowych a więc realnych i empirycznych) postępowanie według kanonu zasad spowodować może inny, niż oczekiwany, skutek – w tym przypadku skutek będzie zły.
Wymóg sytuacji jest najlepszym sprawdzianem, a najlepszym doradcą jest logika sytuacyjna. Satanizm może, ale nie musi uważać ją za symbol wyboru, satanista nie musi się nią posługiwać. Nie może jednak mieć zapisanych na karteczce, że w takiej a takiej sytuacji postąpi tak a tak. Powinien na miejscu tworzyć zasady i zaraz po dokonaniu wyboru puszczać je w niepamięć, gdyż za chwilę, może będzie musiał ją złamać, co będzie sprzeczne z chęcią (wolą) jego wyboru, a to jest niedopuszczalne.

zrodlo: http://satanorium.pl/czytelnia/94

Reklamy

Autor: satanizm

Satanista intelektualny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s