Ja jestem centrum – esej by Haal


Satanizm gloryfikuje indywidualizm – pierwszeństwo jednostki wobec innych bytów, neguje sens wiary w jakiekolwiek nadprzyrodzone byty. Właśnie z tego powodu sataniści nie wierzą w osobowego Szatana. Centrum w tobie oznacza często również czerpanie przyjemności z tego jakim się jest, ze wszelkich swoich atrybutów – „nic co ludzkie nie jest mi obce”.

Satanizm skupia się na Tobie, nie na żadnym zewnętrznym aspekcie rzeczywistości. Ty jesteś cząstką tej rzeczywistości, ale bez zrozumienia siebie nie zrozumiesz i jej. Jest to zdecydowanie odwrotne podejście niż na przykład w chrześcijaństwie. Chrześcijanie mają Boga, na którego domniemanych przekazach opierają swoje działania.

Satanista nie posiada narzuconego autorytetu. Co oznacza narzuconego? Sama ideologia satanistyczna nie określa żadnego wzorca, na którym się opiera. Nie ma więc jakiegoś pozaludzkiego źródła tej filozofii. Satanizm stworzył człowiek na swoje potrzeby i sam człowiek jest wartością najwyższą. Nie oznacza to oczywiście, że satanista nie może mieć żadnego autorytetu, oznacza tylko tyle, że ideologia mu tego autorytetu nie narzuca.

Nie ma tu gotowej recepty na szczęście w stylu: rób tak i tak, a będzie ci dobrze (w raju? ;). Takie podejście zostawmy chrześcijanom. Z tego rozumowania płynie jeden z najważniejszych wniosków: Szatan jest symbolem odzwierciedlającym ciebie samego, nie żadnym pozaludzkim tworem, który jest obiektem kultu. Sataniści są z reguły ateistami, czasem agnostykami. To jest ważne – sataniści nie wierzą w Szatana! Tak, Szatan jest symbolem, nie żadnym diabłem czekającym na niewierne dusze.

„Ja jestem centrum” oznacza Ja jestem Bogiem. Sam dla siebie jesteś przewodnikiem i to ty właśnie, a nie żaden zewnętrzny opiekun kierujesz własnym życiem. Ty jesteś za nie całkowicie odpowiedzialny i nie możesz tej odpowiedzialności zrzucać na kogokolwiek innego. Jeśli miałby tobie ktoś pomóc, to tylko ty sam!

Spójrz na siebie, obserwuj swój umysł, swoje emocje. Zdaj sobie sprawę z tego, że to w jakim stopniu jesteś zadowolony z własnego życia, zależy głównie od ciebie, jednym słowem jesteś twórcą własnej rzeczywistości. Z takiego podejścia wynika wniosek, że nie ma przeznaczenia, satanista w przeznaczenie nie wierzy. Przeznaczenie jest bowiem furtką zapewniającą człowiekowi brak działania – „co się ma stać i tak się stanie”. Podobnie horoskopy, czy inne podobne systemy poszukujące czegoś z niczego. Horoskopy i jakiekolwiek inne przepowiednie działają na zasadzie sugestii, a nie odkrywania przed tobą nieznanej przyszłości. Satanista używa sugestii do osiągnięcia pewnych celów, ale robi to świadomie.

„Ja jestem centrum” oznacza, że żyjesz dla siebie, nie dla innych. Jesteś jednostką w społeczeństwie, która przede wszystkim musi dbać o siebie, by zapewnić sobie szczęśliwe życie. Miarą szczęścia dla satanisty jest przyjemność, dąży on do niej w swoich działaniach. Wiele religii wskazuje na nieuchwytny, ‚duchowy’ aspekt szczęścia i twierdzi, że dążenie do przyjemności jest tylko przyziemną, przemijającą potrzebą. Wystrzegaj się takich rewelacji, gdyż w gruncie rzeczy nic one nie znaczą. Nic nie znaczą, ponieważ człowiek posiadający rozum, operujący w ‚ziemskich’ kategoriach nie zrozumie tego, co nie mieści się w jego zakresie poznania.

Realizuj to, co rozumiesz, odrzuć to, co wydaje się czczym bełkotem. Być może kiedyś przyjmiesz coś, czego wcześniej nie rozumiałeś, ale przyjmiesz dlatego, że zrozumiałeś, nie dlatego, że tak ma być i ktoś wie lepiej.

Satanizm opiera się na racjonalizmie, nie na zawierzaniu w dogmaty wyssane z palca. Ponieważ przyjemność jest miernikiem szczęścia, satanista jest hedonistą, kimś, kto twierdzi, że życie jest po to, żeby z niego korzystać i brać maksimum przyjemności. Wyrzekanie się czegokolwiek może wiązać się tylko z inwestowaniem w celu otrzymania większej przyjemności w przyszłości.

Nie ma żadnych podstaw, by twierdzić, że coś nas czeka poza ziemskim życiem, nie ma podstaw wyrzekać się czegokolwiek w nadziei na lepsze życie po śmierci. Bierz więc tu i teraz! Bierz tyle, by zaspokoić swoją rządzę przyjemności.

Punktem wyjścia dla satanisty w formułowaniu jakichkolwiek wniosków jest on sam. Obserwacja siebie samego ma kluczowe znaczenie, ponieważ to ty sam jesteś ostatecznym celem swoich wywodów. Ty dążysz do własnego szczęścia, zatem chcesz wiedzieć o sobie jak najwięcej. Wiedzieć jak najwięcej o swoich potrzebach, słabościach, przyzwyczajeniach itd. Właśnie dlatego własna psychoanaliza jest czymś bardzo ważnym. Jeżeli wydaje Ci się, że wiesz już wszystko, to jesteś chyba najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Wiedz jednak, że najprawdopodobniej wiesz o sobie bardzo niewiele. Znasz dobrze swoją powierzchowność, ale jest w tobie bardzo wiele podświadomych treści, które musisz zgłębić, uświadomić sobie.

Poznawaj siebie, obserwuj i wyciągaj wnioski, buduj na tej podstawie model rzeczywistości, nie odwrotnie. W chrześcijaństwie na przykład mamy sytuację dokładnie odwrotną – model rzeczywistości jest już dany od Boga. Jest powiedziane, co jest dobre, co złe, co moralne, co niemoralne. Człowiek jest tylko naśladowcą zawierzającym Bogu, choć nawet nie ma pojęcia komu wszystko zawierza! Do czego to prowadzi? Do obłudy, obłudy i jeszcze raz obłudy. Każdy ma inne potrzeby i nie można ich wcisnąć w jedną, uniwersalną ramkę. Gdyby chrześcijanin rozumiał to, w co wierzy, nie grzeszyłby, byłby święty. Spójrz jednak na przeciętnego chrześcijanina, czy on coś rozumie? Ma przekonanie, że jest tylko mróweczką w skomplikowanym wszechświecie i nie powinien zabierać głosu.

Satanista mówi: dość tego! Ja jestem tu najważniejszy i to moje potrzeby są dla mnie drogowskazem. Ja będę decydował, co jest dla mnie dobre, a co złe. Żaden Bóg nie ma tu nic do gadania! Trudno taką postawę przyjąć komuś, kto od dzieciństwa jest przyzwyczajony do postawy dokładnie odwrotnej, no cóż… nie wszyscy mają to szczęście.

Możesz pomyśleć, że przyjęcie siebie, jako najważniejszego człowieka jest jednoznaczne z całkowitym brakiem zainteresowania światem zewnętrznym. Nic podobnego. Pamiętaj, że dążysz do własnego szczęścia, przyjemności. Jest mało prawdopodobne, byś nie potrzebował do tego innych ludzi. Człowiek jest stworzeniem raczej stadnym. Co prawda zdarzają się czasem okresy przesycenia zewnętrznym środowiskiem, ale są to mimo wszystko okresy przejściowe, zdarzające się głównie, jako wynik własnego złego samopoczucia.

Każdy zdrowy człowiek potrzebuje wokół siebie innych ludzi, potrzebuje jakoś egzystować w społeczeństwie i chce być akceptowany, przynajmniej przez jakąś jego część. Satanista jest egoistą, nie ma wątpliwości. Egoizmu nie traktuje on jednak jako swojej wady, jak to czyni większość ludzi. Wręcz przeciwnie, świadomość własnego egoizmu jest jak najbardziej pożądana. Warto jednak zaznaczyć, że pojęcie egoizmu niesie ze sobą więcej niż mogłoby się wydawać. Dlatego poświęcona została mu oddzielna część. Skupianie się na sobie nie oznacza też postawy narcystycznej, co dalej stanie się jasne – mam nadzieję ;)

Skoro satanista głównie sam jest odpowiedzialny za to co robi, oznacza to, że sam przed sobą dokonuje rachunku sumienia. Jeżeli uważasz, że coś co zrobiłeś jest nierozsądne i było błędem, to masz tego świadomość i to jest najważniejsze. Świadomość tego pozwoli ci uniknąć powtarzania określonego błędu. Zupełnie bez sensu jest spowiadać się przed kimś, tłumaczyć.

Ty sam oceniasz siebie, nikt inny. Przyjmowanie kogoś, jako swojego spowiednika oznacza, że uznajesz jego wyższość nad sobą i chcesz zrzucić z siebie odpowiedzialność. Uciekasz w ten sposób od zrozumienia błędu, co powoduje, że wciąż go powtarzasz. Satanizm idzie dalej i kwestionuje zasadność chrześcijańskiego grzechu. Nie oznacza to oczywiście robienia wszystkiego na odwrót, jak to często ludzie rozumieją. Oznacza, że satanista nie ma wyrzutów sumienia związanych z wieloma chrześcijańskimi grzechami, wręcz przeciwnie – uważa, że grzechy te prowadzą do zaspokojenia, którego wstrzymywanie jest sztuczne i niezgodne z ludzką naturą.

Nie należy jednak rozumieć tego na zasadzie zupełnej odwrotności tak, że „nie zabijaj” przeradza się w „zabijaj”. Odwrócenie niektórych wartości nie bierze się z jakiegoś ślepego buntu, tylko z przemyśleń dążących do zapewnienia sobie przyjemności. Załóżmy, że ktoś chce zabić innego człowieka z jakiegoś tam powodu. Co go przed tym powstrzyma? (sprawę morderców zostawmy na później :). To, że nie zabije wynika z wychowania, z życia w takim, a nie innym społeczeństwie. Jeśli nawet zabijanie leży w ludzkiej naturze, to rolą moralności jest wstrzymanie tego popędu, ponieważ w końcowym efekcie (globalnym) skończy się to dla niego niekorzystnie. Oczywiście większość ludzi nie chce nikogo zabijać, więc zadanie jest ułatwione. Ale zauważ różnicę między tymi dwoma podejściami. Nakazy „Nie zabijaj, bo tak jest źle”, „Nie zabijaj, bo życie ludzkie jest wartością najwyższą” – to wszystko sugestie, dzięki którym w ostateczności wytwarza się mechanizm wyrzutów sumienia, zapobiegający popełnieniu zbrodni przez człowieka. Sugestie same w sobie nie są jednak żadnym logicznym wytłumaczeniem.

Gdy człowiek jest mały, uczy się go jak egzystować w społeczeństwie, uczy się go, że zabijanie jest złe. Dla tych, którzy tego nie przyjęli tworzy się więzienia, by mogli powiedzieć sobie: „Nie zabijaj, bo trafisz do więzienia”. Czasem i to nie skutkuje, może lepsze byłoby: „Nie zabijaj, bo sam zostaniesz zabity”. Chcę wyraźnie zaznaczyć, że jeśli ten ktoś nie posuwa się do zabicia innego człowieka, to nie dlatego, że „to jest złe”, tylko dlatego, że jest to dla niego złe (subiektywnie).

„Gdy podmiot działania jest wystarczająco poinformowany, zauważa, że czynienie zła krzywdzi przede wszystkim jego samego, a nikt przecież nie chce krzywdzić samego siebie” – Sokrates twierdził, że jedynym nadrzędnym dobrem jest wiedza i zło czyni człowiek właśnie z niewiedzy. Jest to podejście niezgodne z filozofią satanistyczną, niemniej jak widać niektóre przemyślenia Sokratesa przydają się nieźle (zwłaszcza, gdy są wyrwane z kontekstu ;-). Warto wspomnieć, że zło o jakim tu mowa jest złem subiektywnym, gdyż według satanisty obiektywne zło i dobro nie istnieje. Jest to więc odmienna interpretacja przemyśleń Sokratesa.

Oczywiście człowiek może sądzić, że zabijanie jest złe obiektywnie, ale w rzeczywistości to tylko sugestia, która produkuje wyrzuty sumienia. Owe wyrzuty sumienia są rzeczywistą zaporą uzyskaną właśnie dzięki moralności. Zastanów się przez chwilę nad tym stwierdzeniem: „Nie zabijaj, bo będziesz miał wyrzuty sumienia”. Skąd pojawią się te wyrzuty? Pojawią się jako odruch warunkowy, na skutek sugestii wpojonej od dzieciństwa. Czy to dobrze, że tak jest? Dla ciebie dobrze, gdyż dzięki temu żyjesz w społeczeństwie, które nie wybija się nawzajem (sprawa wojny to osobny temat). Nie jest przecież w twoim interesie, by wszyscy nawzajem się zabijali, bo i ciebie mogliby przez przypadek wybić :-).

Wydaje się więc, że sugestia jest korzystna. Zauważ jednak, że doszedłeś do tego – wiesz dlaczego nie powinieneś zabijać, masz realne i namacalne wytłumaczenie – to dla ciebie źle się skończy. Na wszelki wypadek, gdyby to komuś nie mogło dotrzeć do świadomości, stworzono więzienia, które pomagają tą świadomość uzyskać.

Satanista nie odwraca całej chrześcijańskiej moralności do góry nogami, bo wcale by na tym nie skorzystał. Przewraca on ją tam, gdzie ma swoją korzyść. Dotyczy to na przykład seksu, w związku z którym nie widzi on żadnych ograniczeń, jeśli tylko nikogo w ten sposób nie krzywdzi. Dlaczego nie chce krzywdzić? Patrz wyżej – analogia do zabijania. Tak więc, jeśli na przykład uprawia seks grupowy i sprawia mu to przyjemność, to jego sprawa i nie czuje się w żaden sposób winny. U niektórych rodzą się wyrzuty sumienia związane z zaspokajaniem swoich potrzeb seksualnych. Satanista dochodzi do wniosku, że niczemu te wyrzuty nie służą, więc drogą uświadamiania sobie swoich potrzeb i akceptowania ich, usuwa ich źródło z własnej podświadomości. Być może był wychowywany przez pruderyjnych rodziców, lecz sam akceptuje w pełni swoją seksualność i nie odczuwa winy, czy wyrzutów sumienia z uprawiania jak najdziwniejszych praktyk seksualnych. O tym szerzej w innej części tego działu.

Do innych powszechnych, lecz wypieranych grzechów można zaliczyć na przykład zazdrość, chciwość, pychę, lenistwo. U każdego człowieka można w jakimś stopniu znaleźć te cechy, które nie znajdują się tam z niczego, ale wynikają z jego potrzeb. W rzeczywistości są one społecznie akceptowane do jakiegoś poziomu. Nie ma sensu na siłę wyzbywać się na przykład pychy. Skoro odczuwasz potrzebę bycia pysznym to bądź. To jest ważne: satanizm nie mówi: obnoś się z pychą! Daje on po prostu wolną furtkę, nie definiuje pychy jako czegoś złego, dzięki temu satanista nie odczuwa winy, nie ma wyrzutów sumienia itd. Nikt nie będzie rozliczał cię z tego, co zrobiłeś na ziemi. Wszystko, co uważasz za słuszne jest słuszne, gdyż jest to pojęcie relatywne. Będzie ono ewoluowało razem z tobą, a poza tobą nie istnieje. Ciesz się życiem jedynym w swoim rodzaju! Zostało ci dane i dlaczego miałbyś rezygnować z jego uciech, które często nazywane są grzechami?

„Ja jestem centrum” jest w zasadzie esencją filozofii satanizmu. Jednak, aby w pełni wykorzystać życie w celu osiągnięcia własnego szczęścia, trzeba uświadomić sobie wiele rzeczy, na które zwykle nie zwracasz uwagi, bądź masz zupełnie inne o nich przekonanie. Trzeba przełamać pewien stereotyp myślenia, by wykorzystać swój potencjał, nie narzucając na niego masy uprzedzeń, czy innych ograniczeń. Czasami potrzeba wiele czasu, aby zrozumieć, o co tak właściwie chodzi. Satanizm jest często niebezpieczny przez złe jego rozumienie. Bardzo łatwo przeholować w interpretacji tej filozofii i dać się zalać podświadomym treściom. Dotyczy to głównie praktyk okultystycznych, o których wspomnę dalej. Satanizm jest potężny, ale niewłaściwie wykorzystany może być potężny przeciw tobie. Może się zdarzyć, że zamiast uświadamiać sobie coraz więcej, coraz więcej ukrytych sugestii będziesz pakował w umysł.

Streszczając to, co do tej pory napisałem, można by wskazać na parę punktów satanistycznej filozofii, które dość skrótowo starałem się wyjaśnić. W rzeczywistości trzeba by napisać znacznie więcej, by dotrzeć z tym do większości ludzi. Wychodzę jednak z założenia, że jeśli jesteś ciekaw, to będziesz poszukiwał. Najważniejsze, byś niczego nie „wciągał” tylko odnosił do własnej rzeczywistości i obserwował ją. W przeciwnym wypadku, to co piszę może działać jak sugestia.

zrodlo: http://www.satan.pl/eseje.php?id=19

Autor: satanizm

Satanista intelektualny

1 thought on “Ja jestem centrum – esej by Haal”

  1. Oczywiście… jest w tym dużo racji….. to tzw satanizm teoretyczny lavejański…. natomiast sam LaVey pomimo tego co pisze, to po prostu odwrócił filozofię katolickią i tym samym stwozył nową teorię….. gdyby była to tylko teoria to okej. Natomiast gdy wstawiamy zamiast boga katolickiego inne bostwo…. i czcimy je to w sumie postępujemy podobnie jak katolicy tylko, ze zamiast krzyz w gore to krzyz w dol… i to moim zdaniem jest płytkie… Filozofia satanistyczna gdy dotyczy tylko sfery cielesnej/seksualnej i opieranie się tylko na takiej wolności jest też krótkowzroczne i płytkie… Człowiek 21-wieku potrzebuje czegoś bardziej rozbudowanego, niż tylko mówienie, że jest wolnym i może z seksem robic co tylko chce. To prawda, ale chyba nie tylko o to chodzi…

    Pozdrawiam serdecznie,
    LuxFerre

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s