Jako rzekł św Franciszek Salezy – miarą miłości jest miłość bez miary. Ta miłość jest fundamentem nowego rozdziału chrześcijaństwa liczonego od narodzin Jezusa Chrystusa.
Mamy miłować się i innych bezgranicznie, bezzasadnie i zawsze – nawet jeśli owi obdarzeni miłością czynią nam źle (czyli są naszymi naturalnymi wrogami).
Jeśli ktoś ma odrobinę rozsądku i racjonalności w sobie ten pogląd uzna za niemożliwy. Jakże możma miłować kogoś kto nam źle życzy lub zagraża? Jak można miłować cały rodzaj ludzki? Wszak ów rodzaj sam siebie wyniszcza, ogłupia, otumania i degraduje – przynajmniej czyni tak w sporej swojej ludzkiej części.
Bóg stawia nam wymagania niemożliwe – im bardziej postawione zadanie jest nonsensowne – tym lepsze. Mamy wybaczać, kochać, darować…
Czy Jezus kochał wszystkich? Patrząc na liczbę wrogów z którymi nie obchodził się zbyt łagodnie to można mieć wątpliwości. Czy Bóg Stwórca kochał (no wiadomo on ze starego testamentu) niszcząc całe plemiona? Czy Bóg kochał Żydów zabijając ich przez ręce nazistów?
Dziwna to miłość, która każe składać ofiary ludzkie (Izaak) by sprawdzić oddanie i poddanie. Dziwną miłością jest karanie opętaniem swoich sług, wizjami, koszmarami, stygmatami, krwią.
Całe piękno miłości boskiej spełnia się na ołtarzu kiedy kapłan szepcze o transformacji hostii w ciało Jezusa, a wina w jego krew. Bóg oddaje swoje ciało i krew na wieki by jego poddani mogli je spożywać, przez co stają się częścią Boga. Cóż za chory scenariusz. To jest miłość? Zjeść kogoś (nawet symbolicznie) z miłości?
Pewna para gejów tak zrobiła – jednakże sąd uznał ich czyn za odrażający i konsumenta skazał na srogi wyrok.
Rozsądek nakazuje by conajmniej zrewidować te absurdy. Nawet zwierzęta są mądrzejsze niż wyznawcy Jezusa Chr. Może i nie bez powodu mienią się barankami bożymi.
Duzo zeczy niewiemy, ale Pan bog kochal wszystkich a jak my sie do tego odnosimy?
Kochasz swojego Boga? Obawiam się, że bez wzajemności… bo tamtego zwyczajnie nie ma, a nawet patrząc na jego wyczyny to jego “miłość” można uznać za conajmniej chorą.